Dojrzałość

Czy istnieje cud świadomej dojrzałości? 

Czy kiedyś stajemy się w pełni świadomi, czy kiedyś osiągamy pełną dojrzałość?

Czym więc jest cud świadomej dojrzałości, czy prowadzi do dalszego rozwoju, czy z perspektywy pozwala spojrzeć na dotychczasowe życie zakładając mniej lub bardziej świadome wybory, jak to ująć i z jakim założeniem do tego podejść.  

Ja dziś mam ponad 40 lat i jakoś nie widzę swojej dojrzałości w granicy wiekowej, czuję, że to droga wiecznego rozwoju, rozumienia i postrzegania tych samych sytuacji z innej życiowej perspektywy. W życiu warto zawsze pragnąć tego, co się ma, a nie dążyć do tego, co mieć można. Według takiego stwierdzenia na każdym etapie potrzebujemy czuć się świadomie i dojrzale, a sytuację postrzegać, jako doskonałą i służącą naszemu rozwojowi i nowemu doświadczaniu, to nigdy się nie kończy, wciąż i w każdym wieku mamy prawo dobrze się czuć i rozwijać się w pełnej akceptacji siebie.  

Świadoma dojrzałość w odniesieniu do wychowania dzieci, czy nie jest tak, iż wnuki wychowalibyśmy inaczej niż własne dzieci, dokładnie w tym aspekcie można mówić o dojrzałości, cierpliwości mądrości życiowej, ale czy to jest to, czego dzieci potrzebują, chyba nie, doświadczyć potrzebują dokładnie tego, co sami otrzymujemy od rodziców, czasami zabieganych trochę nerwowych i stawiających czoło życiu codziennemu, to nas kształtuje i przygotowuje do dorosłego życia. Każda z sytuacji życiowych to nowe doświadczenie, które przesuwa nas na ścieżce rozwoju i świadomości. 

Może warto mówić o cudzie świadomego rozwoju, bo przecież ujęcie dojrzałości, jako takie jest względne. Czas się zdystansować, bo tylko z takiej perspektywy możemy popatrzeć na swoje życie, pozwolić sobie na uczucia, i w pewnym momencie zauważyć, iż w tak zwanych życiowych “porażkach” istnieje bezwzględna doskonałość.  

Dojrzałość zaczyna się wtedy, kiedy gotowi jesteśmy, by pozwolić sobie na życie, które jest dla nas najwłaściwsze. I poczuć zgodę na siebie w momencie, kiedy rezygnujemy z utrzymywania wyobrażenia na własny temat.  

Czy nie paradoksem jest, kiedy czujemy się źle, jeśli rozpada się nasz długoletni związek i zostajemy sami i nic nie szkodzi, że przez lata żyliśmy w iluzji udanej i spełnionej miłości i tak cierpimy. Czy nie gubimy się w momencie utraty pracy, mimo, że się w niej nie spełnialiśmy, a czasem byliśmy wykorzystywani i niedoceniani, ale przecież pracowaliśmy. I takie przykłady można mnożyć, choć rzadko można spotkać kogoś, kto dojrzale i z dystansu patrzy na takie sytuacje i wierzy, ze wszystko dzieje się zgodnie z wyższym planem. Jednocześnie to nas kształtuje, uczy i rozwija, a czasami pozwala zejść niżej i doświadczyć uczucia zrezygnowania, depresji i poczucia krzywdy. Tak czy inaczej różnimy się od natury i zdecydowanie przez całe życie uczymy się i w danej chwili tu i teraz jesteśmy cudem świadomości i dojrzałości najlepszej, jaką możemy zyskać w danej sytuacji. Dojrzałością jest czuć szczęście w każdej nawet tej nieszczęśliwej chwili naszego życia, nigdy nie ma końca.  

Ja się dziś dowiedziałam, iż tworzę związek karmiczny z moją najlepszą przyjaciółką, która w poprzednim wcieleniu uratowała mi życie i co ciekawe, ja byłam wróżką / wiedźmą, którą chciano spalić na stosie, jak widać coś odrabiam i jeszcze nie wiem co, bo mam wrażenie, iż moja przyjaciółka z całą wdzięcznością i miłością dla niej nie wyszła z roli do dnia dzisiejszego (za co jej z całego serca dziękuję), a ja chyba też nie do końca.  

Tak, więc poruszając się po przykładach z poziomu umysłu, jak i po tych głęboko duchowych, czy może kiedyś nastąpić cud świadomej dojrzałości i w jakim momencie można go uchwycić?  

Z drugiej zaś strony cudem jest nasz rozwój, który dzięki naszej wzrastającej świadomości pozwala na wciąż większą dojrzałość.

Napisałam to kilka lat temu, jednak może to wciąż aktualne ?